Hej !
Ostatnio zastanawiałam się nad pewnym tematem , ma on związek z pielęgnacją ale nie bezpośrednio.
Chciałabym się dowiedzieć co Wy o nim sądzicie ...
Często obserwuję ludzi , lubię to po prostu choć być może to jest dziwne ... i zauważyłam pewien problem. Chodzi tu o relację między rodzicami a dziećmi , a konkretnie między matkami a córkami. W życiu każdej dziewczynki przychodzi taki moment kiedy zaczyna dojrzewać , interesować się swoim ciałem ... tym jak się zmienia. Jest to czas kiedy staramy się zaakceptować siebie , swój wygląd. Wtedy też bardzo istotne dla nas jest to jak nas odbierają inni , pochlebne komentarze dają nam znak , że " nie jest tak zle z nami" ... a krytyka potrafi spowodować zamknięcie w sobie. I zaczęłam się zastanawiać nad tym czy aby matki potrafią sprostać zadaniu w tym trudnym momencie w życiu dziewczyny i ją odpowiednio wesprzeć.
Po obserwacji otoczenia mam mieszane uczucia w tym temacie. Bardzo często zdarza się , że matka na przykład nie pozwala córce myć zbyt często włosów ( bo się zniszczą) nie zważając na to , że podczas dojrzewania skóra na głowie bardziej się poci ... gruczoły łojotokowe intensywniej pracują. Dziewczyna czuje dyskomfort chodząc w przetłuszczonych włosach , ale jednocześnie myśli sobie , że jak będzie myć włosy częściej to zrobi sobie tym krzywdę. To jest jeden z przykładów , który utwierdza mnie częściowo w tym , jak wielki wpływ na nas ( dziewczynki) ma to co nam pokazują nasze matki. Kolejne dziwne " zjawisko" jakie zauważyłam dotyczy tematu brwi. Są nastolatki , którym w pewnym momencie dość intensywnie zaczynają rosnąć brwi ... może to brzmi śmiesznie , ale tak bywa ... nie wygląda to fajnie , i otoczenie rówieśników zazwyczaj to dostrzega i negatywnie ocenia. Dziewczyny często boją się pójść do mamy i wprost powiedzieć " mamo , zabierz mnie proszę do kosmetyczki na regulację brwi" ... bo często też nie wiedzą , że istnieje taka możliwość. Bywa wtedy tak , że próbują się upiększać na własną rękę , regulując brwi samodzielnie co daje różny , nie zawsze ładny efekt. Właściwie zmierzam do tego , że matki często " dają ciała " w takich kwestiach i albo udają , że nie widzą jak się ich córka zmienia ... albo same nigdy nie dbały na tyle o siebie ... żeby przekazać to swojej latorośli. Wiem , że są również nowoczesne matki , które dbają o to aby ich córki czuły się same ze sobą dobrze .... jednak wciąż jeszcze występuje takie zjawisko jakie opisałam powyżej. I teraz pytania do Was- czy uważacie , że stajemy się w pewnym sensie takie jak nasze matki na podstawie obserwacji ich ? Czy jeśli nasza mama bardzo dba o siebie i jest to dla niej ważne to dla nas też będzie? Czy jeśli potencjalna matka będzie używała do pielęgnacji jedynie mydła to my w przyszłości prawdopodobnie też?
Jeśli chodzi o moje wnioski ... to uważam , że będąc matkami już lub w przyszłości .... powinnyśmy przyglądać się naszym córkom ... i interesować się ich potrzebami. Nie tylko tym czy mają się w co ubrać i co zjeść .... ale też tym , żeby ułatwić im ten trudny okres dojrzewania. Aby nie były narażone na przykre komentarze od rówieśników.
Co na ten temat myślicie , jak to było u Was ? A może Wy jesteście mamami i teraz to w Waszych rękach leży ta kwestia ?